Mania zbierania

Jak zwykle, dzieje się. W niedzielę w Zegarmistrzowskiej co zresztą widać na zdjęciach, odbywała się licytacja na rzecz WOŚP. Chłopaki, w tym mój mąż, napracowali się ogromnie, ale efekty licytacji przerosły ich oczekiwania i do puszki zebrano ponad 11 tysięcy złotych. Nawet jeśli osobiście nie uważam, że teraz to najważniejsze mieć na zakup sprzętu ( bo na to pieniądze akurat  teraz łatwiej jest wyasygnować) jakikolwiek dobry fundraising, prowadzony z głową ma sens. Oprócz datku do puszki wylicytowałam ogromną przypominającą karalucha muchę z gipsu, zegarków i obrazów mam nadmiar a mucha okazała się zabawna. Można było  też wylicytować też ciuszki Luni Bonder, znanej sadybiańskiej projektantki Elżbiety Bonder (  Lunia to z radia wywiad), która jest prywatnie uroczą osobą, szkoda tylko, że sweterek i sukienka do licytacji były dla mnie za małe. Ale to nic, stylistka obiecała, że dla mnie specjalnie uszyje rozmiar większy. Sama nie należy do anorektyczek, ubrana była w stylu jaki ostatnio lubię a więc legginsy i obszerna góra, kryjąca obfitości więc ten styl jakby dla mnie jest….. Myślę, że się pewnego dnia szarpnę na jej kreację….i to specjalnie uszytą na mój dość obszerny rozmiar….

Oczywiście za Owsiakiem idzie wielka polityka, wielki podział narodu, które wygenerowała nasza opcja rządząca i kler, ja należę jednak do tej jego części, która wpłaca i popiera, choć nie do końca lubię hałaśliwość Orkiestry i samego Owsiaka. I popieram, nawet jeśli cel nie do końca jest aż tak priorytetowy, bo potrzeby służby zdrowia są aktualnie związane raczej w dostatecznej ilości personelu do obsługi sprzętu, który często stoi w szpitalach….ale hasło „dla dzieci” zawsze otwiera kieszenie. Zbiórki „dla seniorów” raczej wypalają słabo bo w tym roku na staruszków już zbiórki nie ma w Orkiestrze.

Owsiak jest z całą pewnością pionierem fundraisingu w Polsce. Niektórzy nie mogą przeboleć, że zbieranie daje również korzyści zbierającemu. Jak zbiórka duża to i dochody jego są rzecz jasna większe. Ważne, że on rozlicza się z US i tak naprawdę nikt nie może mu podskoczyć bo to wszystko legalne.

Zbieranie pieniędzy na pomoc zwierzętom też ma się dobrze, choć oczywiście są to znacznie mniejsze kwoty.

Dość prężna w fundraisingu jest moja znajoma z Fundacji Tymmczasy, pani Monika Żewłakow, spiritus movens tego całego przedsięwzięcia. Oczywiście żaden cel zbiórki  na opiekę nad zwierzętami nigdy nie przebije celu związanego z dziećmi, ale zwierzaki też potrzebują pieniędzy, zwłaszcza, że ich los jest u nas marny… oprócz zbiórek Tymmczasy zorganizowały teraz akcję oddawania niepotrzebnych ciuchów, za każde 10 kg oddanych ciuchów wpływa dyszka na wybrany cel. Fundacja w różny sposób pomaga – organizuje domy tymczasowe, karmę, organizuje sieć pomocy, bierze udział w różnych imprezach…ogólnie wydaje się, że robi to w sposób bardzo dynamiczny i otwarty. A potrzeby są różnorodne. ( zbiórka na kotki ).

Natomiast w ramach mody na zbieranie niestety mnoży się ilość nadużyć i przekrętów. Zbieranie pieniędzy na sławne stuknięte Seicento jest niechlubnym tego przykładem. Coraz bardziej irytuje mnie też zbieranie gigantycznych sum pieniędzy na jakieś wydumane, niesprawdzone technologie lecznicze ostatniej szansy lub dające złudne nadzieje zabiegi.

Jak to możliwe, że lekarze oczekują milionowych honorariów za przeprowadzenie jednej operacji? Zrozpaczeni ludzie, szukający nadziei zbierają na amerykańskie czy niemieckie prywatne kliniki. Ostatnio wiele kontrowersji wzbudziła zbiórka astronomicznej kwoty 9 mln na operację w Stanach dziecka u którego wykryto SMA. Od lat – a właściwie odkąd mój ojciec miał niewydolność oddechową, czytuję blog Preclowa strona ( najpierw na bloxie a teraz wordpressie), prowadzony przez osobę wybitnie kompetentną, matkę dziecka z SMA, które szczęśliwie dożyło  14 lat, dzięki opiece i wielu staraniom ze strony rodziny oraz przedsiębiorczości matki tego chłopca. Otóż wypowiada się ona, że rzeczony zabieg w USA nie tylko że nie likwiduje choroby, teoretycznie może hamować jej skutki, metoda jest jeszcze niezarejestrowana ale też i jest już w Polsce terapia refundowana, zatrzymująca postęp tej choroby. W tym terapia ta zadziałała w przypadku jej syna. Aktualnie każde zdiagnozowane na SMA dziecko jest tej terapii poddawane. Oczywiście skutki bywają różne ale to taka choroba, nieprzewidywalna. Ale każdy zbierać może….choć cudów nie ma. Wymuszanie takich pieniędzy za pionierskie zabiegi medyczne o nieznanej skuteczności  i naciąganie zrozpaczonej rodziny nie jest moralne ale czy to tu o moralność chodzi?

Jeśli zbieranie pieniędzy będzie szło w tym kierunku to w końcu chętnych do pomagania niewątpliwie zabraknie…oczywiście nikt nikogo nie zmusi do pomocy, jak też i nikt nikomu nie może tego zabronić, taka jest argumentacja zbierających.

Istnieje wiele potrzeb, które można zaspokoić znacznie skromniejszymi środkami. A być może wystarczyłoby niewielkie wsparcie finansowe  lub dobra wola odpowiednich instytucji?

Obserwuję od jakiegoś czasu na fejsie zbiórkę na ogródek ROD dla 49 letniego człowieka z zespołem Downa. (https://pomagam.pl/marzenierafala?utm_medium=news&utm_source=email).

Od wielu miesięcy zbiórka posuwa się minimalnie, praktycznie wcale. Nic dziwnego, nie jest spektakularna. Do zebrania jest 25 000 zł. Ale zastanawiam się,  czy zarząd tych ogródków działkowych nie mógłby znaleźć jakiegoś innego, tańszego rozwiązania, aby ten nieszczęśliwy chory człowiek, który lubi grzebać w ziemi, nie musiałby zbierać takiej kwoty aby posadzić kwiatki o czym marzy? Czy na pewno na terenie tego ROD nie ma skrawka nieużytkowanej ziemi, aby móc przekazać ją do dyspozycji temu człowiekowi i jego opiekunowi czy matce? W końcu ziemie na terenie ogródków ROD nie są własnością i z całą pewnością na terenie tych ogródków jest jakaś zapuszczona działka, której nikt nie obrabia bo nie ma już siły albo umarł?

I czy niedługo powszechne zbieractwo na wszelkie możliwe sytuacje nie stanie się normą aby cokolwiek rozwiązać?

Jedna myśl na temat “Mania zbierania

  1. punkt. Ja w dodatku łapie się na poczuciu winy, że nie dokładam się do ratowania czyjegoś zdrowia i życia …a jak jeszcze jest zdjęcie dziecka … ale potem powracam do pionu. Wpłacam na to co jest dla mnie ważne, nie tak znowu mało bo w kilku miejscach, ale tu, czuję że ktoś zarabia na ludzkiej krzywdzie i desperacji. Chociaż, z drugiej strony, dopóki Kora nie zaczęła pyszczyć, standardowa chemia była niedostępna dla kobiet z rakiem jajnika. Na TVP poszło 2 mld, na chemię rocznie dali 800 tys. Straszne, że tak.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s